Wymagania wobec bankowca nie są dziś tak oczywiste, jak kiedyś. Współczesny bankowiec to nie tylko osoba cechująca się precyzją, analitycznym i logicznym myśleniem oraz obiektywizmem i ostrożnością.
Predyspozycje
Wymagania wobec bankowca nie są dziś tak oczywiste, jak kiedyś. Współczesny bankowiec to nie tylko osoba cechująca się precyzją, analitycznym i logicznym myśleniem oraz obiektywizmem i ostrożnością. Coraz częściej wymaga się od niego również wyobraźni, pomocnej w wykreowaniu jakiegoś nowego instrumentu rynkowego, zwiększającego obroty banku w trudnych czasach.
Niezbędne są mu także umiejętności informatyczne (doskonała obsługa programów bankowych) i znajomość języka obcego.
Dawniej i dziś
Pierwsze operacje bankowe polegały na wymianie pieniędzy. W starożytności wyodrębnili się kupcy handlujący pieniądzem, którzy z biegiem czasu zaczęli przyjmować na przechowanie pieniądze i inne dobra oraz wykorzystywać je do udzielania pożyczek. W średniowieczu w związku z operacjami handlowymi kantory wymiany przeszły stopniowo do przyjmowania depozytów, dokonywania przekazów i udzielania kredytów, stając się w ten sposób bankami.
Ale dopiero w okresie gospodarki kapitalistycznej banki i bankowcy zyskali wielkie możliwości rozwoju – zaczęli handlować kapitałem pieniężnym i pośredniczyć między wierzycielami i dłużnikami. Współczesny system bankowy obejmuje banki centralne (emisyjne), banki handlowe (komercyjne), banki specjalne (kredytu długoterminowego, hipoteczne i towarzystwa kredytowe, rolne, komunalne), kasy oszczędności, instytucje drobnego kredytu, instytucje kredytu konsumpcyjnego.
Nowoczesny bankowiec czy finansista ma więc do dyspozycji bardzo wiele dziedzin i narzędzi ery pieniądza elektronicznego: od klasycznych usług bankowych (konta, kredyty), przez inwestowanie pieniędzy banku (w funduszach, ubezpieczeniach czy na giełdzie), po wymyślanie nowych usług finansowych dla firm i osób prywatnych. A możliwości jest tu mnóstwo. Pojawiają się nowe sposoby płacenia (pieniądz plastikowy, wirtualny, elektroniczny) i nowe usługi (np. banki elektroniczne).
Wiadomo też, że bankowość to najbogatsza dziedzina gospodarki, i to najbardziej stabilna. Oczywiste jest również, że stracić pracę w banku nie jest łatwo i zdarza się to tylko w czasach głębokich kryzysów. Nie ulega wątpliwości, w banku można też nieźle zarobić, pod warunkiem, że jest się kreatywnym i odważnym. Znajomość mechanizmów rządzących pieniądzem jest kolejną przewagą zawodu bankowca. Bankowcowi o wiele łatwiej zająć się jakimkolwiek przedsięwzięciem finansowym (np. ubezpieczeniami, grą giełdową, inwestycjami w fundusze itp.) niż komukolwiek innemu. Wreszcie bankowość stała się w ciągu ostatnich kilkunastu lat interesem międzynarodowym, dzięki czemu istnieje tu łatwość zrobienia kariery również poza granicami kraju. Kariera w bankowości jest więc jedną z lepszych inwestycji w siebie i zapewnia byt na lata. Może też być źródłem niemałej satysfakcji z pracy, jeśli uda się stworzyć nową, ciekawą usługę lub rozwinąć sieć oddziałów. Dla tych, którzy mają większą fantazję i lubią ryzykować, interesujące może okazać się zajęcie maklera giełdowego, brokera ubezpieczeniowego, leasingowego, doradcy finansowego, analityka przedsięwzięć, negocjatora finansowego, biegłego rewidenta, a nawet ekonomisty. Liczba możliwych ścieżek jest tu znaczna, a wraz z rozwojem rynku będzie większa.
Status społeczny
Bankowiec od niepamiętnych czasów należy do zawodów prestiżowych i dobrze, choć na pewno nie bardzo dobrze, wynagradzanych. Jego status zależy od tego, czy jest szeregowym pracownikiem banku, czy też pełni funkcje kierownicze, ale nawet będąc na najniższym stanowisku jest uznawany za przedstawiciela branży stabilnej i solidnej.
Jak zostać bankowcem?
Choć wydawać by się mogło, że bankowość wymaga wyłącznie profesjonalistów, okazuje się, że jest tu również miejsce dla prawników, a nawet humanistów z określonymi predyspozycjami. Typowa ścieżka to jednak studia z bankowości i finansów – do niedawna domena akademii ekonomicznych, choć są też prowadzone na kilku uniwersytetach i w wielu szkołach niepaństwowych. Prowadzi się studia magisterskie, 5-letnie, albo licencjackie, 3-letnie. Na każdej akademii ekonomicznej obowiązuje egzamin wstępny, identyczny jak na ekonomię, a więc składający się z testu językowego, egzaminu z matematyki oraz egzaminu z geografii lub historii. W większości szkół niepaństwowych na „fib” obowiązują jedynie rozmowy kwalifikacyjne, a jeśli egzaminy, to niezbyt trudne.
Akademie dysponują niewieloma specjalnościami w obrębie tego kierunku. Zwykle są to bankowość i finanse przedsiębiorstw, finanse publiczne, inżynieria finansowa, finansowanie ochrony środowiska, rewizja finansowa czy ubezpieczenia gospodarcze. Do tego zestawu dołączyła ostatnio specjalność finanse w Unii Europejskiej. Finanse i bankowość studiuje się podobnie w całym kraju. Różnice między akademiami polegają na poziomie nauczania i doborze kadry prowadzącej. Liczy się także renoma uczelni. Przez pierwsze 3 lub 4 semestry program finansów i bankowości prowadzony na akademiach jest identyczny z programem innych kierunków na tych uczelniach. A to dlatego, że wszystkie uczelnie ekonomiczne wyposażają studentów w podstawową wiedzę, niezbędną każdemu, kto się zajmuje jakimkolwiek wycinkiem ekonomii.
Finanse i bankowość można studiować w każdej akademii ekonomicznej w kraju. Różnie wygląda jednak sam układ studiów. Na przykład w warszawskiej SGH są to studia dwuetapowe: najpierw tzw. studium podstawowe (wiedza ogólna i podstawy wiedzy ekonomicznej na poziomie akademickim), potem studium dyplomowe (przedmioty specjalistyczne). Oznacza to, że studenci zaliczają zestaw przedmiotów obowiązkowych (do 3. semestru włącznie), a potem wybierają kierunek, na którym chcą studiować w przyszłości. W kolejnym semestrze następuje wybór jednej z dwóch specjalności: bankowości lub polityki gospodarczej. Oczywiście, studenci mają szansę na ukończenie studiów po 6. semestrze, o ile napiszą pracę licencjacką i przystąpią do jej obrony. Ale większość i tak wybiera dalsze studia.
Studium podstawowe nie darmo nosi taką nazwę: chociaż trwa tylko 3 semestry, to stanowi aż 40 procent wszystkich zajęć na studiach. W jego trakcie zalicza się aż 18 przedmiotów obowiązkowych, w tym dwa języki. Te przedmioty rozkładają się na dwa poziomy: na poziomie I są to przedmioty wykształcenia ogólnego, a na poziomie II – przedmioty niezbędne każdemu ekonomiście bez względu na to, jaki kierunek studiów wybierze. Przez 3 semestry studiuje się najpierw przedmioty podstawowe: ekonomię, historię gospodarczą, geografię ekonomiczną, elementy prawa i matematykę (pod kątem ekonomii). To w I semestrze studiów. W 2. semestrze dochodzi informatyka, logika, prawo cywilne. Jest też, niezbyt lubiana przez studentów, statystyka. Najtrudniejszy w ramach studium podstawowego jest jednak 3. semestr, kiedy zaczynają się: mikroekonomia i makroekonomia. Do tego zestawu dochodzi ekonometria. Ponadto trzeba zaliczać przedmioty obowiązkowe kierunkowe z III poziomu, np.: analizę finansową, bankowość, finanse międzynarodowe, finanse publiczne, politykę pieniężną, prawo bankowe i ubezpieczeniowe, rachunkowość finansową czy zarządzanie finansami w przedsiębiorstwie.
Potem następuje wybór kierunku i specjalności. Kierunek wybiera się po 3. semestrze zajęć. Wtedy zaczyna się też tzw. III poziom studiowania – przedmioty obowiązkowe dla wszystkich, którzy chcą uzyskać dyplom danego kierunku.
Poziom IV to zwykle III rok (poszczególne poziomy nie odpowiadają latom czy semestrom studiów). Zasadą doboru przedmiotów do poszczególnych poziomów jest ich merytoryczny związek z kierunkiem studiów.
Na poziomie V każdy student może wybierać więcej przedmiotów nieobowiązkowych, ponieważ tu dopuszcza się możliwość rozwinięcia indywidualnych zainteresowań. Wybiera się zwykle zagadnienia, które mogą być pomocne np. w pisaniu pracy magisterskiej. Wtedy student decyduje się też na jedną z dwu specjalności: bankowość lub politykę gospodarczą.
Studia stwarzają szansę dość swobodnego wyboru przedmiotów – chyba bardziej niż na innych uczelniach. Na niektórych poziomach (poza I, II i III) wybiera się przedmioty, czasami nawet wykładowców (o ile jest więcej niż jeden kurs z danego przedmiotu). Najswobodniejszy jest poziom IV i V, umożliwiający wybór większości zajęć. Poza tym przedmioty z różnych poziomów (poza poziomem I) można zaliczać w dowolnej kolejności, o ile jeden przedmiot nie stanowi poprzednika innego.
Studia kończą się obroną pracy licencjackiej lub magisterskiej. Wcześniej trzeba wykazać, że zaliczyło się wszystkie zaplanowane przedmioty. Bywa tak, że przedmioty II czy III poziomu zalicza się w ostatniej chwili przed obroną.
Praktyki to duma uczelni niepaństwowych. Każda z nich chlubi się licznymi umowami z partnerami biznesowymi, którzy zapewniają przyjęcie na praktykę. Niektóre wysyłają swoich studentów nawet za granicę, w ramach wzajemnych umów z uczelniami europejskimi. To kolejna różnica między nimi, a uczelniami państwowymi, gdzie student załatwia praktykę na własną rękę.
Gdzie do pracy?
Przed tym pytaniem staje wielu absolwentów. Najlepsi mogą znaleźć pracę jeszcze w trakcie studiów, gorsi muszą czekać na swoje 5 minut i na… uczelniane biura karier, jakie funkcjonują przy każdej uczelni. Każdego roku biura zdobywają dla swoich absolwentów niezłe propozycje pracy.
Większość absolwentów trafia jednak do finansów, ponieważ banki mają – mimo ich dużej liczby – ograniczone możliwości przyjęć. Podejmują więc pracę na stanowiskach księgowego, doradcy, analityka, lub mniej typowych – brokera, maklera czy agenta ubezpieczeń. Są bardzo poszukiwani również w konsultingu, gdzie muszą się wykazać niekonwencjonalnymi umiejętnościami w zamian za bardzo atrakcyjne wynagrodzenie. Ponieważ każda większa firma i każda instytucja potrzebuje dyrektora finansowego, absolwenci „fib-u” mogą być zatrudniani także w tej dziedzinie, wyręczając ekonomistów.
Z całą pewnością wielu zajmuje się działalnością na własną rękę. Mogą zostać doradcami luźno współpracującymi z firmami, mogą zakładać biura księgowe, maklerskie, agencje brokerskie w różnych dziedzinach.
W niedalekiej przyszłości liczni znajdą pracę przy obsłudze licznych funduszy unijnych, programów pomocowych czy wymiany gospodarczej z UE.
Zarobki
W bankach obowiązują wynagrodzenia wyższe niż przeciętne. Jeśli kasjerka może tam zarobić ponad 2 tys. zł, to inspektor ds. obsługi klientów indywidualnych ponad 2,5 tys. Zaczyna się więc od poziomu ok. 2,5 tys. zł, ale obiecujący kandydat (aplikant) może dostać na początek nawet 4,5 tys. zł (Warszawa). Analityk finansowy w banku na tzw. prowincji zarabia około 3 tys. zł, a aplikant bankowy (początkujący bankowiec) w Warszawie – 2,5 tys. zł. Naczelnik wydziału kredytów w Poznaniu może mieć pensję w wysokości ok. 5 tys. zł, nieco więcej otrzymuje analityk kredytowy w banku na Śląsku – 5,5 tys. zł, zaś dyrektor finansowy oddziału banku również na Śląsku – 7 tys. zł (oraz bonusy – samochód służbowy i telefon komórkowy).
Po kilku latach pracy i zdobyciu doświadczenia można zarabiać, zwłaszcza na stanowiskach obarczonych ryzykiem – nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Około 40 tys. może np. zarobić analityk kredytowy w oddziale zachodniego banku inwestycyjnego w Warszawie.
Specjalności:
• bankowość,
• ekonomika przedsiębiorstwa bankowego,
• ocena projektów inwestycyjnych (na potrzeby banku),
• rynek instrumentów pochodnych,
• usługi bankowości inwestycyjnej,
• wstęp do inżynierii finansowej,
• zarządzanie ryzykiem bankowym,
• zewnętrzne regulacje bankowe,
• ubezpieczenia gospodarcze,
• finanse przedsiębiorstw,
• finanse publiczne.
Niniejszy artykuł pochodzi z książki "Zawód z pasją", wydawnictwa PARK. Tu możesz zamówić książkę