Spokojnie, to tylko Ebola

ustaw rozmir czcionki   ustaw rozmir czcionki   ustaw rozmir czcionki   Spokojnie, to tylko Ebola - prześlij znajomemu   Spokojnie, to tylko Ebola - wersja do wydruku
Autor:
Dodaj do:   Dodaj do wykop.pl Wykop.pl    Dodaj do linkr.pl Linkr.pl    Dodaj do del.icio.us Del.icio.us   

Praca w rodzinnym mieście, czy może gdzieś na końcu świata? Praktyka zdobyta za granicą, zawsze "ładnie" wygląda w papierach. Nie wszyscy jednak jadą na Zachód, niektórzy wybierają Ugandę.

O zagranicznych praktykach odbywanych w krajach egzotycznych rozmawiają: Paulina Marczewska, która przez rok odbywała staż w PricewaterhouseCoopers w Ugandzie oraz Rafał Szczepanik z pracuj.pl, który dwa miesiące spędził w Gwatemali. Rafał: Co nas napadło, żeby nie wyjechać – jak normalni ludzie – na Zachód, tylko na drugi koniec świata? Do krajów, o których w przewodnikach straszą, że można stamtąd nie wrócić. Paulina: Zawsze ciągnęła mnie Afryka. Najpierw chciałam pojechać do Egiptu, potem do Kenii. Ale trafiła się Uganda. Zdecydowałam się także dlatego, że liczyłam na poważne traktowanie mnie. Kiedy jedziesz do Stanów, jesteś tylko jednym z wielu studentów, często z kraju, o którym nikt tam nie słyszał. A w Afryce - Białym, ekspertem z cywilizowanej Europy. Dostajesz większą odpowiedzialność, ciekawszą pracę, możesz naprawdę czegoś spróbować. A co do straszących przewodników – sam wiesz, że przesadzają. To prawda. O Gwatemali przeczytałem w amerykańskim przewodniku, że tam nawet wodę do mycia zębów należy gotować, a mordercy białych ludzi czają się w każdym lesie. Na miejscu okazało się, że przestępczość faktycznie jest wyższa od polskiej, ale padłem tylko ofiarą jednego kieszonkowca i nieświeżej pizzy w Pizza Hut. Za to niepotrzebnie faszerowałem się tabletkami przeciw malarii, bo tak mnie nastraszył polski lekarz. Problem w tym, że czytając przewodniki nie widzi się różnicy między np. Kenią a Ugandą. A na miejscu okazuje się, że jeden kraj jest bardzo niebezpieczny, a w sąsiadującym - pomimo panującej wojny partyzanckiej - czułam się bezpiecznie. Albo nawet wewnątrz kraju: stolica to czasem szklane wieżowce, internet i supermarkety, ale prowincja to lepianki. Na szczęście praktykanci pracują zwykle w cywilizowanych częściach kraju czy miasta. I mają w miarę normalne obowiązki zawodowe. Dla mnie np. jednym z zadań było prowadzenie szkoleń. Ja zajmowałam się audytem i doradztwem podatkowym. Wszyscy pytają mnie: jak to jest audytować obóz dla uchodźców na granicy z Sudanem, albo plantację herbaty. A sam audyt niczym nie różni się od europejskiego. Trzeba zdobyć wiedzę o finansach albo poznać lokalne prawo. Inna sprawa, że kiedyś – by zrobić audyt – musiałam pojechać w miejsce, które wszyscy odradzali mi jako niebezpieczne. Wróćmy jeszcze do przewodników turystycznych. Skoro one niewiele dają, to jak przygotowywałaś się wyjazdu? Pracowałam w firmie międzynarodowej, więc zdobycie o niej informacji było stosunkowo proste. Trudniej było zdobyć rzetelne informacje o kraju, ale w internecie zawsze się coś znajdzie. Trzeba jednak przyznać, że po części był to wyjazd w ciemno. Dożo pomogło mi moje wcześniejsze doświadczenie z AIESECu, kontakt z ludźmi z innych kręgów kulturowych. Studenci często całkowicie zapominają o przygotowaniu międzykulturowym. Potem przechodzą szok kulturowy, czasem jest to ciężka depresja. AIESEC stara się do tego przygotować praktykanta. Ale w sumie bez samodzielnej pracy, nauczenia się choć podstaw lokalnej kultury i zrozumienia lokalnej mentalności, studenta czeka ciężka i często bolesna próba. Do przygotowań dochodzą jeszcze sprawy organizacyjne i zdrowotne. O szczepieniach trzeba pomyśleć kilka, nawet kilkanaście tygodni wcześniej. Znaleźć tanie połączenie lotnicze – to też jest niezła zabawa. No a potem trzeba się odnaleźć na miejscu, nauczyć się radzić sobie, kiedy w okolicy nie ma sklepów z szamponem i zjadliwym chlebem. Ja przyleciałam do Ugandy kilka dni przed rozpoczęciem pracy i uważam, że dobrze zrobiłam. A co było potem? Szczerze mówiąc, mój staż nie dał mi za wiele wiedzy fachowej, za to okazał się świetnym ćwiczeniem na rozwój osobowości. Przechodziłem ciężką próbę komunikacji międzykulturowej, tolerancji i otwartości, cierpliwości, umiejętności współpracy z ludźmi, którzy mają zupełnie inny sposób myślenia. A poza tym przeżyłem przygodę życia – wejście do krateru aktywnego wulkanu, spływ przez dżunglę, piramidy Majów… A ja zdobyłam fachową wiedzę z finansów, rachunkowości, prawa. Studia dały mi tylko podstawy finansów, a tam miałam szkolenia dla audytorów – od podstawowych, aż po symulacje procesu audytowego. Ale dla mnie to też była lekcja życia, zaradności, liczenia na siebie. Umiejętności pracy z ludźmi, którym przywództwo wyznacza hierarchia, pojęcia „planowanie” nie pojmują wcale, a pojęcie „nauka na błędach” rozumieją zupełnie inaczej niż w Europie. Ale też byłam na safari i podglądałam małpy, tropiłam goryle w lasach tropikalnych, byłam w miejscu, do którego zwożono niewolników z całej Afryki Wschodniej, widziałam Kilimandżaro, pływałam w Jeziorze Wiktorii, byłam w źródła Nilu. Problemy? Dla mnie przede wszystkim z organizacją życia codziennego: transport, jedzenie, mieszkanie. Ale nic, czego nie dałoby się pokonać. Dla mnie podobnie. Kiedy przyjeżdżałam do Ugandy, nie było sklepów z zachodnią żywnością czy kosmetykami. Wiele osób pytało mnie, jak to jest z Ebolą, ale to nie jest problem. Epidemia wybuchła bardzo daleko od stolicy, w której mieszkałam. Jeśli ktoś dowiedział się czegoś o tej chorobie, wiedział, że nie mogłam się nią zarazić. Kiedyś w pracuj.pl opublikowaliśmy list sfrustrowanej internautki, która twierdzi, że piszemy o zagranicznych praktykach, a przecież przeciętny student nie ma szans wyjazdu. Bzdura. Jest AIESEC, są inne organizacje społeczne, a poza tym jest spora szansa wyjazdu jako wolontariusz. Nie zarobisz, ale masz zapewnione utrzymanie. Nie święci garnki lepią. Do egzotycznego kraju czasem jest nawet łatwiej – tam praktyki są mniej oblegane, mniej jest kandydatów na jedno miejsce. A przygoda czeka... Artykuł został udostępniony przez portal Pracuj.pl

KOMENTARZE:

Dodaj komentarz (nie wymaga logowania)

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy do tego artykułu. Możesz być pierwszy.


...

 
Oceń artykuł:
   
SONDA

Matura 2010 Waszym zdaniem była?

łatwa
trudna
ja jeszcze mam czas...
...a ja już dawno po
 
Wszystkie Wasze uwagi są na wagę złota. Piszcie!
MATURALNE OPISY NA GADU-GADU